Trochę o mnie…

W wieku 23 lat uległem wypadkowi.

Skutek wypadku to; złamany kręgosłup na odcinku piersiowym th 10 z uszkodzeniem rdzenia kręgowego (paraliż kończyn dolnych, brak czucia od pasa w dół). Resztę życia spędzę poruszając się za pomocą wózka inwalidzkiego. Obecnie mam 48 lat.

W wypadku doznałem złamania kręgosłupa, odpryski kości z kręgosłupa uszkodziły rdzeń kręgowy, po jednej stronie miałem złamane wszystkie żebra, przebite i odbite płuco, wstrząśnienie mózgu, mocno rozciętą głowę, liczne otarcia itd.

Praktycznie życie na wózku trzeba było zaczynać od nowa, od zera, byłem wtedy bez pracy, bez ubezpieczenie, nie dostałem żadnego odszkodowania, gdyż pobierałem wtedy zasiłek dla bezrobotnych tak zwaną kuroniówkę, było tylko ubezpieczenie od leczenia szpitalnego.

W szpitalach przeleżałem przez te wszystkie lata kilkadziesiąt miesięcy, gdyż były różne dolegliwości. Zawsze kończyło się długimi pobytami w szpitalach. To była gehenna odleżyny, problemy z płucami, nerkami, uszkodzona cewka moczowa, kamienie na nerkach oraz w pęcherzu, uczulenia od leków, operacje, zabiegi, przeszczepy i wiele innych.

Przez cały ten okres jak jestem inwalidą przeszedłem bardzo długą drogę życia. Na pewno było więcej złego niż dobrego. Przeszedłem dużo bólu, cierpienia, stresu. Można sobie tylko wyobrazić jak człowiek się czuje, gdy nie ma na leki, opłaty, leczenie, czeka się miesiącami na wizytę u specjalisty a ból nie ustępuje.

Operacja jest teraz dla mnie priorytetem.

Na dzień dzisiejszy muszę koniecznie przejść operację kręgosłupa szyjnego. Dolegliwości są bolesne, że bez silnych leków przeciwbólowych trudno jest wytrzymać. Od kilku miesięcy nie przespałem spokojnie całej nocy. Mam bóle głowy, kończyn górnych, barków, drętwienia,… Ciągłe korzystanie wyłącznie z rąk, przesiadanie się, napędzanie wózka, praktycznie już ponad 24 lat w sposób ciągły powoduje, że ręce (w szczególności ramiona i nadgarstki) strasznie bolą.

Proszę o pomoc w rehabilitacji, bo to jest podstawa żeby być jak najdłużej samodzielnym.

Tylko systematyczne ćwiczenia rehabilitacyjne pozwolą mi być jak najdłużej samodzielnym. Koszty jednego turnusu rehabilitacyjnego wahają się w granicach 4 000 – 5 000 zł. To, co oferuje NFZ jest niewystarczające. Rehabilitacja domowa wyniesie ok. 2 000 zł w zależności od rodzaju ćwiczeń.

Chcę być jak najdłużej samodzielny, mam małego synka, który ma dopiero 6 lat. Chciałbym widzieć jak dorasta i cieszyć się każdą spędzoną z nim chwilą.

Moja renta inwalidzka wynosi niecałe 1 160 zł wraz dodatkiem pielęgnacyjnym i nie wiadomo, co w pierwszej kolejności kupić i co wybrać leczenie czy opłaty za rachunki bieżące.

Nie jest też moją winą, że nie zdążyłem zapracować na lepszą rentę, gdyż byłem młodym chłopakiem jak zostałem kaleką.

Życie jest piękne nawet, jeśli człowiek porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego, tylko potrzebne jest trochę wsparcia i zrozumienia osób drugich, (władz rządzących-tutaj jest całkowity brak zrozumienia), że i taka osoba chce funkcjonować i egzystować tak jak każdy pełnosprawny człowiek.

Do żadnej pomocy się nie kwalifikuję, gdyż przekraczam jakieś głupie kryteria dochodowe. Liczy się dochód a nie wydatki osoby niepełnosprawnej, które są bardzo duże.

Dofinansowania z NFZ oraz PCPR są zbyt małe, żeby za to zakupić potrzebny sprzęt np. wózek inwalidzki, bo tą są teraz nogi osoby niepełnosprawnej, a renty inwalidzkie są żebracze, za które trudno przeżyć, nic nie da się odłożyć. Dlatego człowiek zmuszony jest do pisania takich próśb jak moje i prosić o pomoc.

Potrzebne jest wiele innych rzeczy ułatwiających życie osobie na wózku ale z bólem serca trzeba się obyć bez tego. Bo człowiek już wie, że głową muru się nie przebije.

Nic się już nie zmieni, taka sytuacja zdrowotna pozostanie do końca moich dni, jest z roku na rok coraz gorzej…

Próbuję, walczyć o leprze jutro, nie poddawać się. Osobom zdrowym chodzącym jest trudno a co tu mówić inwalidzie na wózku.

Potrzebuję pomocy nawet małej, ale systematycznej, to o tyle trudne, że nigdy nie przypuszczałem, że będę w tym miejscu. Można mieć wiele pieniędzy. Ale one topnieją. Jak lód, który, gdy zobaczy 30 stopniowe słońce, to się po prostu rozpływa. Wiem, co mnie jeszcze czeka – operacje, rehabilitacja i tak dalej… To wymaga dużych nakładów finansowych

Jeśli Państwo uznacie, że warto mi pomóc w moich zmaganiach, rehabilitacji, leczeniu, zakupie niezbędnych rzeczy do samodzielnej egzystencji.

Być może to wszystko, co mnie spotkało, to przypadek. Zbieg nieszczęśliwych, następujących po sobie wydarzeń.

Trudno wszystko opisać w kilku zdaniach. Więc proszę śmiało pisać i zadawać pytania. Ja chętnie odpiszę i udzielę wyczerpujących odpowiedzi. e-mail; p.gawrysiak@wp.pl

Dziękuję za poświęcony czas i zrozumienie.

  • POMAGAJ PRZEZ PLATFORMY INTERNETOWE

  • WPŁAĆ DAROWIZNĘ

  • WPŁAĆ PRZEZ PAYU

  • WPŁAĆ PRZEZ BLIK

  • POMAGANIE PRZEZ KUPOWANIE

  • MÓJ PROFIL W FUNDACJI

  • POMAGANIE PRZEZ UBEZPIECZANIE

  • URUCHOM e-pity

  • POBIERZ WIZYTÓWKĘ

  • POBIERZ ULOTKĘ