O mnie

Mam na imię Piotrek urodziłem się w Przedczu woj. wielkoplskie, obecnie mieszkam w Skórzewie k/Poznania. W sierpniu 2020 roku skończę 50 lat z tego 27 lat na wózku.

W wieku 23 lat uległem wypadkowi. W wyniku tego został złamany kręgosłup na odcinku piersiowym th 10 z uszkodzeniem rdzenia kręgowego (paraliż kończyn dolnych, brak czucia od pasa w dół). Resztę życia spędzę poruszając się za pomocą wózka inwalidzkiego. Razem po różnych szpitalach i różnych oddziałach byłem ok. 5 lat, gdyż ciągle były różne dolegliwości.

W wypadku doznałem złamanie kręgosłupa, odpryski kości z kręgosłupa uszkodziły rdzeń kręgowy, po jednej stronie miałem złamane wszystkie żebra, przebite i odbite płuco, wstrząśnienie mózgu, mocno rozciętą głowę i wiele innych.

Później były dalsze problemy zdrowotne gdyż przytrafiały się różne choroby, odleżyny, przeszczepy, kamica nerkowa, torbiele na nerkach, dolegliwości pęcherza, zapalenia, bóle szyjnego kręgosłupa oraz piersiowego.

To było trudno przezwyciężyć, że w ciągu chwili z całkowicie sprawnego chłopaka, stałem się kaleką. Nagle z osoby samodzielnej, niezależnej i aktywnej stałem się osobą niepełnosprawną, zależną od innych. Praktycznie życie na wózku trzeba było zaczynać od nowa, od zera. Trzeba było się dostosować i nauczyć życia na wózku, nie było to łatwe i nie jest dalej.

            W 2014 przeszedłem operację kręgosłupa szyjnego i był spokój na kilka lat, prawie nie było żadnego bólu.

W sierpniu 2019 roku przeszedłem drugą bardzo skomplikowaną operację kręgosłupa szyjnego. Bardzo ta operacja mi pomogła (jest o niebo lepiej), żeby nie operacja to pewnie już nawet sam bym się nie ubrał, nawet nie mogłem już przejechać na wózku 500 metrów. Oby tylko na tym się zakończyło.

W ciągu tych wszystkich 27 lat jak jestem na wózku przeszedłem wiele cierpienia i bólu, nikomu tego nie życzę. Z jednego schorzenia człowiek się podleczy to zaraz coś innego się przyplącze. I do tej pory tak jest, że cały czas mam pod górkę.

Mieszkam samotnie, mój dochód idzie na opłaty związane z mieszkaniem i pozostaje tylko na bardzo, ale to bardzo skromne jedzenie.

Teraz przede mną jedynie rehabilitacja, dzięki której będę mógł mieć mocniejsze i sprawniejsze ręce, bo władzy w nogach już nie odzyskam.

Z mojej renty inwalidzkiej nie jestem w stanie nic odłożyć, brakuje na podstawowe potrzeby. Na dzień dzisiejszy nie stać mnie żeby cokolwiek zakupić, jak zapłacę bieżące rachunki nie mam już na leki, potrzeby urologiczne, rehabilitację, naprawę wózka czy innych rzeczy w domu, moje możliwości finansowe są zbyt małe, żeby to wszystko pokryć..

Do innych pomocy np. z Pomocy Społecznej się nie kwalifikuję, przekraczam kryteria dochodowe w kwocie 504 zł. na jedną osobę. Liczy się dochód a nie wydatki osoby niepełnosprawnej, które są bardzo duże. Jest naprawdę bardzo trudno wszystko ogarnąć tym bardziej osobie na wózku.

W skali miesiąca są to kwoty, którym normalna rodzina nie jest wstanie finansowo  sprostać itd. tym bardziej, że mieszkam samotnie.

Mam też synka ma na imię Gabriel ma dopiero 7 latek chciałbym jak najwięcej uczestniczyć w jego życiu oraz cieszyć się jego dorastaniem. Widuję go często i często u mnie przebywa, nocuje, a nawet stara się mi pomagać.

             Mija już 25 lat od mojego wypadku, jak jestem na wózku (sparaliżowany od pasa w dół). Dużo człowiek już przeszedł przez te lata (tylko, że więcej złego niż dobrego). Wiem, że już tak zostanie. Po tylu latach wykonywania wszystkiego rękoma, zaczynają stawy wysiadać, siły coraz mniej, więcej zaczyna coś pobolewać, dokuczać.

Uraz kręgosłupa to też zakup wózka czy innych horrendalnie drogich sprzętów będących poza zasięgiem osoby na wózku. Nie jestem w stanie sfinansować sam procesu ćwiczeń czy zaopatrzenia ortopedyczno-medycznego.

Mimo kalectwa jestem osobą samodzielną w życiu codziennym, wszystko trzeba wykonać rękoma z pozycji siedzącej.

Nie jest łatwo prosić o pomoc, jednak to moje jedyne wyjście. Pomóżcie mi sprawić, że życie stanie się łatwiejsze, a inwalidztwo nie zamknie mnie w domu…

Jeśli Państwo uznacie, że warto mi pomóc w moich zmaganiach, rehabilitacji, leczeniu, zakupie niezbędnych rzeczy do samodzielnej egzystencji. Z tym będzie mi łatwiej funkcjonować w społeczeństwie.

Nie sposób to wszystko opisać resztę informacji udzielę indywidualnie po przesłaniu krótkiego e-mail p.gawrysiak@wp.pl , lub telefonicznie 663 846 341.

Wierzę w Wasze dobre serca. Za każdą wpłaconą złotówkę, wsparcie, ciepłą myśl oraz udostępnienie mojej prośby innym – SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!

Z wyrazami szacunku

Piotr Gawrysiak

Chciałbym cofnąć czas i spotkać się ze samym sobą sprzed wypadku. To jednak niemożliwe. Muszę skupiać się na ćwiczeniach, rehabilitacji i odbudowywaniu dokonanych przez wypadek zniszczeń. Wierzę, że mi w tym pomożecie.